Witajcie ! :) ♥
Dzisiejszy post dotyczyć będzie mojej refleksji nad życiem. Otóż życie dla każdej osoby ma inną definicję. Moja definicja kryje się w tych słowach :
“[...] życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć.”
Zastanawialiście się kiedyś, po co żyjecie ? Po co cierpicie ? Po co się uszczęśliwiacie ? Po co i dlaczego ? Ja tak.. W trudnych chwilach o tym myślę i wiecie do jakiego wniosku doszłam ? Cierpimy, po to, by poczuć prawdziwy smak życia. Po to,by zrozumieć krzywdę innych. W końcu życie nie może być usłane samymi różami. Bo ludzie nie szanowaliby wtedy życia. Chociaż i tak nie szanują. Uszczęśliwiamy się, po to by przekazywać tą radość innym. Dzielić się nią.
“Gdy jesteśmy zazdrośni, przekonujemy się, że kochamy, tak jak przekonujemy się, że żyjemy, kiedy coś nas boli.”
Ale to nie jest tak, że ja widzę tylko świat, który rani, że to wszystko co jest, nie ma sensu, że nie nie wygramy. Czy każdy człowiek co się rodzi musi być skazany na porażkę ? Nie ,ja mówię NIE. ! W życiu zdarzają się nie tylko złe rzeczy, ale też i piękno, dla których warto żyć i tutaj być. Kochani uwierzcie, życie dało mi w kość, a do cierpienia jestem już przyzwyczajona. Więc rzadko oczekuję dobrego. Nie wyobrażacie sobie ile osób mnie zraniło, ile ”przyjaciół”. Nie tylko przez te osoby cierpię, ale i przez operacje i notoryczny ból z nimi związany. To boli, ale trzeba dać radę. No muszę, nie ma innej opcji. A czasami, nie radząc sobie z problemami, żałuję, że żyję. Bardzo ciężko mi zaufać komukolwiek przez to wszystko co mnie spotkało. Wybaczyłam innym krzywdę ,którą m i wyrządzili, ale ja to nadal pamięta. Niestety nie można tego wymazać z pamięci.
“Życie w sumie nie jest takie złe. Tylko trzeba umieć zapominać.”
Osobie niepełnosprawnej (mnie i nie tylko mnie) jest trudno. Nie wiecie ile razy się ze mnie naśmiewano. Jakie to powstawały przezwiska. Ludzie zdrowi, nie wiedzą jak to nas rani. Ludzie, którzy z nas się śmieją, nie mają jakichkolwiek uczuć. Strasznie łatwo mnie zranić. Ale nauczyłam się, żeby zawsze znaleźć siłę, by śmiać się w oczy człowiekowi, który chciałby widzieć moje łzy ! W ciężkich dla mnie momentach pytam : Po co mnie Bóg stworzył ? Po to bym cierpiała ? A wtedy rodzi mi się myśl : Byłoby lepiej ,gdybym wcale się nie urodziła.Świat byłby lepszy. Tak właśnie myślę. Bo przecież nie jestem nikomu potrzebna do szczęścia. Wszyscy wokół są ode mnie lepsi, fajniejsi, ważniejsi, zabawniejsi, mądrzejsi i tak dalej … Nie potrafię siebie docenić, bo może nie jestem nic warta ? Gdyby mnie niebyło rodzicie nie musieliby denerwować się w związku z moją nogą i osobą. Siostra miałaby lepsze rodzeństwo.Nie musiałaby znosić moich humorków. Nikt by nie musiał ich znosić. Olu, wiem ,że to czytasz i pewna myśl do Ciebie : Ty i Justyna miałybyście lepszą przyjaciółkę, przyjaciół. Po co Wam ja ? Mnie nie da się lubić, a tym bardziej kochać.Nie myślałaś o tym czasami ? Przecież byłybyście beze mnie szczęśliwsze, chyba no nie ? Podczas takich przemyśleń w ciągu dnia, moim jedynym ukojeniem jest sen. Kiedy śpię, nie myślę, nie jestem smutna,nie jestem zła, jestem niczym. Tak właśnie czasami myślę, ale po tym się zbieram i mówię :Jeżeli tu jestem to po to, bo Bóg chce i ma w tym jakiś cel. Nie jestem zła na niego za to,że urodziłam się z krótszą nogą, krótszą stopą. Ogólnie z chorą nogę. Nie jestem. Ta noga dużo mnie nauczyła. To dzięki niej, jestem bardziej dojrzała od moich rówieśników. Potwierdził to ksiądz. Momentami nawet wierzę, że jestem silna. W życiu trzeba wytrwale pokonywać ból, cierpienie i nieszczęścia.Jestem trochę ciężko potraktowana przez los,ale mimo to jestem optymistką i lubię się uśmiechać. Trochę ciężko potraktowana, ponieważ widziałam wielu ludzi w życiu, którzy mają na prawdę gorzej niż ja, a mimo to mają lepszy stosunek do życia niż osoby zdrowe.
“Ludziom przytrafia się to co się przytrafia, a nie to ,na co zasługują.”
Trzeba pamiętać, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Nawet po tej najgorszej. Ale jeżeli w pewnych momentach macie ochotę płakać, zróbcie to. To nie sprawi, że wasze problemy znikną, ale poczujecie się lepiej, wasza złość ujdzie.
“Nie można powstrzymać deszczu, żeby padał, więc pozwólcie mu padać.Nie możecie powstrzymać łez ? Więc pozwólcie im spływać”
Miejcie marzenia, dążcie do ich spełnienia. Bo warto. Moje marzenia się spełniły, co prawda nie wszystkie, ale jeszcze mam trochę lat do przeżycia i będę brnąć do ich spełniania.
“Nie płacz, że życie kopie cię w tyłek, może tym gestem życzy wielkiego szczęścia. :) “
“Życie - słowo, które każdy inaczej interpretuje, inaczej na nie patrzy, zdarza się często, że w oczach masz łzy, też mam je, bo wiem jak to jest, kiedy serce zadrży, raz z bólu, raz z radości, łzy lecą strumieniem, kiedy żyjesz w samotności, kiedy brak Ci miłości, kiedy masz ją, kiedy wyglądasz źle a wiesz, że ludzie na Ciebie patrzą, znasz to uczucie sztuką jest być sobą, a nie przed sobą starać się uciec, nie bój sie dawać kroku do przodu, przestań sie skradać w tłoków powodu. Reakcji ludzi, walcz z tą chorobą, i zwalcz strach przed samym sobą, ludzie są z tobą a nie przeciwko, rusz tą głową a zrozumiesz szybko, że wszystko mimo szare to piękne, miej wiarę a zobaczysz, że nawet rząd, sie zlęknie, z bólu z dumy pęknie i przed nami kiedyś uklęknie.”
Rozpisałam się, było trudno, ale o to jest. Notka pełna moich uczuć. Mojego nieidealnego życia. Dorzucę jeszcze kilka zdjęć :)
" Twoje serce obawia się cierpień. Powiedz mu , że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że każde serce nie cierpiało nigdy , gdy sięgało po swoje marzenia "